"Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz. Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz..."



Witam w moim świecie...
Świecie "księżyca chodzącego w skarpetkach" :)


::księga gości::

2006
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec






"moim sąsiadem jest anioł
on strzeże ludzkich snów
dlatego wraca późno do domu
na schodach słyszę dyskretne kroki
i szelest
zwijanych skrzydeł
on rano staje w moich drzwiach
otwartych na oścież
i mówi:
twoje okno znowu
świeciło długo
w noc"
[H.Poświatowska]















na zakończenie

‘Ona ma siłę... nie wiesz jak wielką... umierała długo.. teraz rodzi się lekko...’

Cztery lata... policzalna mnogość chwil...
Kto by pomyślał, że to miejsce tyle wytrwa w sieci.... tyle słów... moich słów przyjmie.
Na pamiątkę tych wszystkich chwil zostanie ta spora garść owych słów, czasami niezrozumiałych dla kogokolwiek innego. Ale powstawały spontanicznie, z potrzeby chwili. Miejsce działające terapeutycznie. Przelać w słowa znaczy poniekąd nazwać. Poukładać odrobinę, a potem może i zrozumieć...
Niepotrzebne zamykanie jakiś rozdziałów. Co ma się domknąć... domknie się. A to co nowe, rozwija się i dodaje mi sił. Już od czternastu miesięcy trzymasz mnie za rękę i pozwalasz ‘rodzić się lekko...’
Mogę śmiało stwierdzić, że czuję się szczęśliwa. I nic w tym dziwnego, bo mam mnóstwo powodów do tego szczęścia. Trudne chwile mijają szybciej i ustępują miejsca tym energetyzującym i pozwalającym budzić się dla każdego nowego dnia z oczekiwaniem na to, co może przynieść. Nauczyłam się mówić ‘kochanie’...
Niech będzie już tylko lepiej, mocniej, intensywniej, bliżej...

‘człowiek nigdy nie znajdzie anioła... to anioł sam znajdzie ciebie’

Nigdy nie mów ‘żegnaj’... do zobaczenia...

Luna 2006-03-11 21:52:16
skomentuj (7)
w drodze do punktu docelowego
Dzień za dniem... odliczamy? Żeby wciąż bliżej i bliżej... z dnia na dzień... poukładane dni jeden za drugim... jak planety w kolejności nie odkrytej jeszcze w swej nieskończoności.
Jak delikatnie śnieg pada w słońcu zimnym... a Ty tak zobojętniała niby, bo niby wiele zmienia. Gdybyś otworzył moją szafkę nad zlewem i zobaczył ile się w niej rodzajów herbat potrafi zmieścić, musiałbyś to przypisać formie oryginalności, bo nie zdziwaczaniu przecież...
To odliczam i sama sobie powiem kiedy już mogę skończyć i rozpocząć.
Bo minie kolejne siedem lat... a jeśli przyjąć, że co siedem lat człowiek się zmienia... choć to mało istotne bo żadna chwila nie przechodzi niezauważalna, chyba że się jej widzieć nie chce. Każda z tych chwil... drobin czasu... niesie coś ze sobą... bagaż pewien... wyznacza drogę... tą znaną i nieznaną, a liczysz, że na końcu będzie ten drugi koniec tęczy. Tak naprawdę nie zdecydowałaś jeszcze jak on powinien wyglądać, jak pachnieć... chociaż wrzosowisko wiosną brzmi zachęcająco. W tej wersji, jaką potrafię sobie wyobrazić, bo nie widziałam wrzosowiska wiosną... tak jak nie widziałam ogrodu otoczonego wysokim murem, z drzwiami zarośniętymi bluszczem i zardzewiałym zamkiem. A mimo wszystko dokładnie wiem, jak wygląda... jak wygląda od środka...

Luna 2006-02-27 19:17:38
skomentuj (2)
a na imie miała właśnie Zuzanna
Tyle spotkań twarzą w twarz... co dzień... tyle odbić w szybach autobusu... wszędzie ludzie... to ludzie?
Po raz kolejny przejrzałam zdjęcia i aż trudno w to uwierzyć... to już było. Patrzysz z góry na miniony czas... i mówisz, że żyje się tylko raz, a dla każdego znaczy to coś innego. Raz czyli jak... najpełniej, najlepiej? Tylko co się kryje pod tymi słowami... niedomknięta przeszłość i przyszłość z wyimaginowaną rzeczywistością. Codziennie zrób coś, czego nie zrobił nikt inny...
i nogi rwą się do biegu... i usiedzieć spokojnie nie możesz, ale... nie ruszasz się z miejsca... i tyle chcesz zrobić, tyle masz planów, myśli, chciejstw i niechciejstw... i każdy mięsień czeka w napięciu aż ruszysz... a jednak siedzisz w wyczekiwaniu pełnym i słuchasz co mówi ciało, muzyka i melodia wiatru przebijającego się przez wiatroszczele okna...
i bolą Cię ręce, bo to akwarium okazało się tak cholernie ciężkie, a droga z Mariackiej jakoś dziwnie dłuższa gdy przemierza się ją w żółwim tempie... ale nigdy w życiu nie puściłabym tego akwarium choćby nie wiem jak daleka była ta droga... i błogie szczęście gdy dociera się do celu...
moje życie jest napędzane dążeniem...

Luna 2006-02-15 16:04:10
skomentuj (3)
powiedz dobranoc... nie zamykaj oczu...
Tylko czy jest sens rozdrapywać myśli... strach, że w jednej chwili tak wiele może się zmienić... przeobrazić... a może to nie jedna chwila... tylko proces długotrwały, ale zakamuflowany aż do punktu kulminacyjnego.
Bo tyle się słyszy o różnych nieszczęściach... tragediach... przykra sprawa jeśli się o tym tylko słyszy... to logiczne, wiem... że dopóki nie dotknie Cię coś osobiście... albo jeśli na Twoi oczach... tak blisko tak nie rozegra się dramat... to wydaje Ci się to tylko smutne...
Łatwo mnie ostatnio doprowadzić do łez... dlaczego wszystko naraz... tak żeby odczuć boleśnie... tracisz grunt pod nogami a mimo wszystko człowiek nie jest stworzony do klęski... człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać...
Budzisz się w nocy... i znowu chowasz się pod kołdrą... zamykasz oczy i udajesz przed sobą że jesteś niewidzialna... szukasz ukojenia w dźwiękach... nie umiesz się zdecydować czy mają być delikatne, kołyszące... czy zdecydowane i zagłuszające.
Gdzie w tym wszystkim jakieś uspakajające wytłumaczenie...
Czasami czuje jakbym zamarzała... od dłoni i stóp...
Sen nie przychodzi... Melodie Mgieł Nocnych

czasami jest tak, że rzeka łez i rzeka istnień wpadają do tego samego morza...

Luna 2006-01-31 00:20:13
skomentuj (0)
pięć, cztery, trzy, dwa, jeden...
I miliony znowu powiedziały mu: witaj nowy roku... Ty... który masz być jeszcze lepszy niż ten miniony...
Cieszę się, że lód przełamany...
Nowy Rok przywitany na katowickim rynku... i lód przełamany...
pięć, cztery, trzy, dwa, jeden... jesteśmy

Szkoda, że nie widzisz teraz tej mgły za moim oknem... i przebijających się świateł latarni... jak nocne zimowe świetliki zagubione między nagimi gałęziami przemarzniętych drzew...
Jaki będziesz w tym nowym roku... a jaka ty będziesz...?
Wśród tych wszystkich chwil, które się już nigdy nie powtórzą... z krawędzi widzi się zawsze najwyraźniej....

Mam usta czerwone i jest późno...

Luna 2006-01-02 01:17:02
skomentuj (2)
...jedyny raz na ziemi...
Już teraz nie potrafiłabym być sama...
I chciałabym żeby już tak było zawsze... albo tylko lepiej... tak bardzo tak...
Każda chwila uniesienia dodaje życiu barw... intensywnych... budzących do istnienia... i bycia z całych sił...
Szczególnie teraz... gdy czas magiczny... a ja czuje już święta... nawet zapach pierników w powietrzu czuje... zapach tych pierników, których nie zdążyłam upiec...
Aniołki zawisną na choince w wersji mini.
I już wiem... każda cząstka mnie wie, że te święta będą zupełnie inne niż wszystkie poprzednie... cały ten rok był zupełnie inny niż wszystkie poprzednie... nic dziwnego... a jednak...
Jak zwykle dla mnie najprzyjemniejsze jest czekanie... wyczekiwanie... podekscytowanie przy powolnym bądź mniej powolnym zbliżaniu się... przy całym ogólnym zgiełku i zamieszaniu... trochę rozleniwiona, wtulająca się bliskość...

„... A gybyśmy nigdy się nie spotkali
Minęli na życia tle?
I gdyby nas nic nie łączyło wcale
A wspólny los wahał się?

Kto postanawia,
Że jedyny raz na Ziemi
Na jedną chwilę, ty i ja
Odnajdujemy się
I zwykłe to zdarzenie może odmienić cały świat?

A gdybyśmy nie pokochali nigdy
Zgubili, spóźnili się?
Byliby z nas ludzie zupełnie inni.
A czy szczęśliwi, kto wie?

Ale uznano,
Że jedyny raz na Ziemi
Na jedną chwilę, ty i ja
Mamy odnaleźć się
I zwykłe to zdarzenie może odmienić cały świat...”

Luna 2005-12-17 22:59:06
skomentuj (2)
porozmawiaj z hipopotamem...
Czasami boję się, że się uduszę... ale to przecież nie takie proste....
A skoro mam skrzydła... czy skrzydła mogą za kogoś oddychać?
Z białych piór skrzydła...
I termofor mam :D potrzeba zaakcentowania tego faktu wzięła górę na irracjonalnością tego typu komunikatów... jakby nie było, to ten termofor zasługuje na słowne uwiecznienie jego istnienia i mojego posiadania tegoż termoforu... termoforu ukrytego w pluszowym hipopotamie :)
Jak mój brat poinformowany, że był kiedyś w brzuchu mamy zapytał czy w takim układzie mama go zjadła... tak można hipopotama zapytać czy zjadł termofor :P
Z tym że odpowie ewentualnie dopiero w Wigilię...
I ciekawe czy tak samo jak ja nie lubi spać poza domem... nie potrafi... ma dyskomfort psychiczny... którego kiedyś nie miał...

Luna 2005-12-07 16:39:52
skomentuj (2)
do snu...
Sleeping

And Music
Kombajn do zbierania kur po wioskach ... nazwa pierwszorzędna... heh
Blur
Nada Surf
A Perfect Circle
Sigur Ros
Coldplay
Kent
Anathema
Melancholy
RHCP
Oasis
Smashing Pumpkins
Placebo
The Cranberries
Wilki

Myslovitz
prv
Strona Oficjalna

Polska Strona Głodu
Pajacyk

Mają siłę przebicia:
zahipnotyzowana ...jak smak i zapach świeżych malin...
"naprawdę wolę kamieniem być..."
zupełnie wyjątkowy... zapach
kasztanowa - '... wcale nie jest powiedziane, że ciagle dając kiedyś coś dostaniesz'
tired 'te rozmowy, nie- rozmowy'
Wołek - wierne odzwierciedlenie rzeczywistości
jak dobrze być kobietą - po prostu...
korov(k)a - myśli rejestruje
vilijka -"Kilka chwil chcę mieć, by słuchać jak pada deszcz.Na ulicy usiąść właśnie tak.Tylko ja.Więcej nic"
Dajmonion - "Cisza... to jedyny sposób, aby usłyszeć muzykę aniołów..."
Dora - chora na Myslovitz :)
thernity - moje spojrzenie na księżyc
vanja - bo chce być ptakiem...
"w drodze" - szukając siebie...
agapumpkins - radiogłowa :)
Szary - polubiłam... nie tylko Bytom
z dystansem - z mojego subiektywnego punktu widzenia...



"To co widzę za oknem, to szarość.
A anioł miłości poszedł spać, nie załatwiając mojej prośby.
Na każdym kroku czuje oddech na plecach.
To mój pech czeka na swoją kolej.
Muszę uważać gdyż już kilka razy traciłam równowagę.
A gdy upadnę - zniszczę w sobie wszystkie pliki nadziei.
Stanę się robotem i ...sługą innych.
Pakuję się więc, uciekam, przewodnikiem jest głos serca.
Tylko czemu anioły śpią tak długo?
Skąd wiedziały, że odważę się wsiąść do pociągu
- "Stąd do wieczności"- który zawiezie mnie szybciej tam,
gdzie Wy zwyczajnie dreptacie a inni się czołgają.
Anioły wiedziały... lecz spały..."



{smscontact}